Ameryka Centralna

Tysiące kilometrów chicken busami, łodziami i pieszo przez 5 krajów w dwa miesiące z 30 litrowym plecakiem. 

Podróż po Ameryce Centralnej dostarczyła nam mieszanki doświadczeń dla wszystkich zmysłów. Było różnorodnie, czasami intensywnie po 14 godzin w podróży z kilkoma przesiadkami, a czasami braliśmy wakacje od wakacji zatrzymaliśmy się 2 tygodnie nad oceanem. Plan tworzył się na bieżąco, pod wpływem inspiracji od innych podróżujących lub palcem po mapie. Mieliśmy obrany generalny kierunek na południe i tego się trzymaliśmy. W skrócie, z czym kojarzyć mi się będzie ten region świata to: wszechobecna głośna muzyka z zawrotnym rytmem

tortilla chlebem powszednim

śniadania z gallo pinto, czyli ryż z grochem

wschody słońca na majańskich piramidach

przerażający ryk małp wyjców

wieczory z rumem

surfowanie o zachodzie słońca

chwile, kiedy myślisz, że już nie dasz rady dłużej

spaliny z chicken busów i chili dużo chili, czyli jak dodać pikanterii do życia. 

Poniżej kilka obrazów, które najbardziej utkwiły mi w pamięci, a które dadzą wam zarys tego co się wydarzyło.

Turystyczny przesyt nad morzem Karaibskim

Ruiny Majańskich miast

Raj na ziemi w błękitnych wodach Bacalar

Huk całej sieci wodospadów w Roberto Barrios

Niezawodny środek transportu chicken busy

Ruta de Flores w Salwadorze kawą słynąca

Dwukrotne przekroczenie granic drogą wodną na łodziach

Boso po dachu katedry w Leon

Sylwester w dżungli bez prądu

Kolonialne domy Atniguy

Hippie Vibe nad jeziorem Atitlan

Proste życie

Wspaniali ludzie po drodze